Recenzja 2. sezonu serialu Elite

Cover image

Elite do ogromnie przerysowany, pełny luk fabularnych i niekonsekwencji serial kryminalny utrzymany w podrasowanej konwencji teen drama. To widowisko pełne imprez, alkoholu, narkotyków, seksu i zblazowanych, bananowych dzieci. Nic ambitnego, ot sprytnie prowadzone guilty pleasure, które przyznam, ogląda się z wyjątkowo dużą przyjemnością.

Serial korzysta ze sprawdzonej już formuły, w której głównym meritum jest historia kryminalna, jakiej rezultat znamy od samego początku, nie wiemy jednak kto jest sprawcą rzeczonej zbrodni. Do konkluzji oraz motywów prowadzą nas kolejne odcinki sezonu rozgrywające się na przestrzeni kilku tygodni poprzedzających nieszczęsne wydarzenie.

To schemat, z którego korzysta nie tylko każdy z sezonów tego hiszpańskiego serialu - to również formuła, która idealnie sprawdziła się w przypadku produkcji takich, jak Riverdale, 13 Reasons Why, czy też How to Get Away with Murder. Niezbyt ambitne rozwiązanie, które jednak potrafi już na wstępie zainteresować widza opowiadaną historią.

Image

Pierwszy sezon 'Szkoły dla Elity' zostawił widzów z zaskakującym finałem, w którym poznaliśmy osobę odpowiedzialną za śmierć Mariny oraz konsekwencje, jakie to wydarzenie wywołało na głównych bohaterach opowieści. Drugi sezon rozpoczyna się dwa miesiące po tym incydencie i tym razem osią historii nie jest morderstwo, ale zaginięcie jednego z bohaterów.

Fabularnie Elite to serial, który daleki jest od wyżyn dobrych historii kryminalnych, to lekka opowieść, która dodatkowo niezbyt sili się na zachowanie autentyczności. Zamiast tego koncentruje się on na codziennym życiu bogatej (w większości) młodzieży, ich problemach, miłostkach i rzeczywistości pełnej imprez, w której tytułowa szkoła schodzi na dalszy plan.

I generalnie nie byłoby w tym nic złego.

Image

Gdyby nie fakt, iż rzeczywistość bohaterów została zaprezentowana w sposób ogromnie przerysowany, oderwany od rzeczywistości. Momentami odniosłem wrażenie, że seks, alkohol, narkotyki i imprezy to jedyny pomysł na przedstawienie przez scenarzystów nie tylko samych bohaterów, ale i właściwej historii. Gdyby te elementy zabrać, zostanie niewiele. Strasznie to płytkie.

Szkoda, bowiem na wielu płaszczyznach ten serial jest mimo wszystko dobry - rozwój postaci, które mieliśmy okazje poznać w przypadku pierwszego sezonu, został naprawdę dopracowany. Lśni nie tylko Nadia (Mina El Hammani) i Omar (Omar Ayuso), ale swoje pięć minut mają również Guzmán (Miguel Bernardeau), Polo (Álvaro Rico), Carla (Ester Expósito), czy Lu (Danna Paola). Ich wątki zostały rozwinięte w bardzo dobrym kierunku, dając szansę każdej z tych postaci na głębsze zaprezentowanie się publiczności.

Co też jest wynikiem dobrej obsady - plusy należą się tym bardziej, iż ciężko dobrać zespół, który w odpowiedni, względnie wiarygodny sposób, będzie w stanie wcielić się w nastoletnich bohaterów.

Image

Sporo świeżości oraz ciekawych momentami wątków wnosi również trójka nowych postaci, które dołączają do obsady i debiutują w drugim sezonie Elite. Valerio (Jorge López), Rebeca (Claudia Salas) i Cayetana (Georgina Amorós) rozbudowują historię, są powodem ciekawych, ważnych niekiedy tematów oraz różnicują oryginalną obsadę poprzez unikalne, ciekawe osobości.

Przede wszystkim jednak bardzo dobrze pasują do znanej nam już trupy, szybko się adaptują i mają niemały wpływ na toczącą się w ramach serialu historię.

Image

Pierwszy sezon Elite chwalony był przez recenzentów za odpowiednią reprezentację środowisk LGBT, różnorodności religijnej i właściwe przedstawienie rozwarstwienia społecznego (pod względem ekonomicznym). Wątki te są nadal obecne w przypadku drugiego sezonu i w niektórych przypadkach zostały mocniej zaakcentowane.

Czy to dobrze? Moim zdaniem tak, bo twórcom przy tym udało się zachować pewną równowagę - szczególnie w przypadku prezentacji wątków LGBT. Pogłębiony znacznie został jednak wątek związany z różnicą kulturową (Nadia i Omar), ich codziennymi zmaganiami, oczekiwaniami ze strony rodziców i własnymi marzeniami, z którymi muzułmańska religia, i doktryny niestety kolidują. To pozwoliło na znacznie pogłębienie postaci, co na pewno wyszło na plus Elite.

Z należną uwagę, chociaż od zupełnie innej strony, potraktowany został również problem rozwarstwienia ekonomicznego, które jest ważnym tematem społecznie i zjawiskiem, które potrafi się odbić szczególnie na młodym pokoleniu - dobrze, że obecność tego wątku została wykorzystana ponownie przez twórców.

Image

Drugi sezon Elite z pewnością przypadnie do gustu osobom, którym podobał się pierwszy sezon serialu. Zbudowany jest w tej samej konwencji, cechuje się dobrą obsadą i wieloma w miarę interesującymi wątkami. Fabularnie jednak główna historia przedstawia się słabiej, niż w przypadku pierwowzoru i na pewno nie jest to opowieść dla osób, które przede wszystkim szukają dobrej historii kryminalnej.

Ale... nie mogę też powiedzieć, że czas z tym serialem uważam za zmarnowany. Elite ogląda się wbrew pozorom bardzo dobrze, bo to dobrze zrealizowane guilty pleasure. Czekam więc z Wami na 3 sezon.

~ egocentryk

6 / 10